Średnia pensja netto otrzymywana przez Ukraińców w Polsce wynosi około 3 500 zł. Na przeszkodzie lepszych zarobków stoją głównie bariery językowe, niepełne zatrudnienie czy problemy z nostryfikacją dyplomów.
W Polsce pracuje obecnie 65 proc. uchodźców wojennych z Ukrainy - wynika z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Część z nich doświadcza trudności na polskim rynku pracy, m.in. związanych z dyskryminacją.
Od 2019 r. systematycznie rosną wynagrodzenia zarówno migrantów zarobkowych, jak i uchodźców z Ukrainy, m.in. z powodu wzrostu płacy minimalnej - wynika z raportu Gremi Personal.
W stosunku do 2022 roku obniżył się nieznacznie wskaźnik zatrudnienia uchodźców - z 65 proc. w listopadzie 2022 do 62 proc. w 2023 r. – podał NBP w opublikowanym raporcie o sytuacji ekonomicznej uchodźców z Ukrainy.
Niedobór kadr prognozowany w 2024 roku w 29 profesjach będzie w większym stopniu wynikał z niedopasowania popytu i podaży pracy niż ze wzrostu zapotrzebowania na pracowników.
Polska z roku na rok staje się coraz bardziej atrakcyjnym kierunkiem migracji wśród obcokrajowców opuszczających swoje ojczyzny w poszukiwaniu pracy, lepszego życia i wyższego wynagrodzenia.
W wyniku migracji Ukraińców do innych państw Unii Europejskiej na polskim rynku pojawia się więcej wolnych wakatów. Coraz częściej zapełniają je pracownicy z Uzbekistanu i pozostałych państw Azji Środkowej.
W ciągu ostatniego roku co czwarty Polak zmienił swoje nastawienie do Ukraińców na bardziej negatywne. Nadal jednak to z Ukraińcami najbardziej chcemy pracować, na co wskazuje 52 proc. Polaków.
Po rekordowym 2025 roku, w którym muzeum Prado w Madrycie odwiedziło 3,5 miliona osób, dyrektor placówki Miguel Falomir stwierdził, że muzeum „nie potrzebuje ani jednego zwiedzającego więcej”.
Z badania PayPo wynika, że Polacy podchodzą do wydatków wielkanocnych ostrożnie: 31% planuje budżet 251–500 zł, a 60% nie zamierza wydawać więcej niż rok temu.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że wiele osób obawia się potężnej drożyzny w sklepach. Klienci w strachu masowo wykupują towar z półek, co paradoksalnie prowadzi do jeszcze szybszego wzrostu cen.