Koniec wojny może doprowadzić do wyjazdów z Polski ukraińskich kobiet, uderzając m.in. w biznes opiekuńczy, hotele czy gastronomię, ale i do napływu rzeszy zdemobilizowanych mężczyzn – zwraca uwagę środowa „Rzeczpospolita”.
Na koniec września w Polsce oficjalnie zatrudnionych było 779,3 tys. obywateli Ukrainy. Według danych ZUS w kraju oficjalnie pracuje 1,168 mln obcokrajowców.
Pracodawcy coraz częściej poszukują rąk do pracy poza granicami kraju. Polska, na tle innych krajów przyciągających migrantów zarobkowych, wyróżnia się stosunkowo łatwym dostępem do rynku pracy oraz możliwością zatrudnienia na stanowiskach niewymagających wysokich kwalifikacji.
Nasila się zjawisko unikania legalizacji pracy poprzez wykorzystanie tzw. spółki ukraińskiej. Poza tym, jak się okazuje, obcokrajowcy coraz częściej obchodzą prawo, powołując się na przepisy o działalności nierejestrowanej.
Pracownicy z Azji i Ameryki Południowej to najszybciej rosnąca grupa migrantów w Polsce. To młodzi mężczyźni, chętni do pracy i zadowoleni z warunków, jakie oferuje im nasz kraj, czyli pensji minimalnej.
Według ekspertów rynku pracy polska gospodarka potrzebuje migrantów z odległych rejonów świata, a Polacy muszą się oswoić z tym, że nasze społeczeństwo stanie się jeszcze bardziej wielokulturowe.
Po rekordowym 2025 roku, w którym muzeum Prado w Madrycie odwiedziło 3,5 miliona osób, dyrektor placówki Miguel Falomir stwierdził, że muzeum „nie potrzebuje ani jednego zwiedzającego więcej”.
Z badania PayPo wynika, że Polacy podchodzą do wydatków wielkanocnych ostrożnie: 31% planuje budżet 251–500 zł, a 60% nie zamierza wydawać więcej niż rok temu.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że wiele osób obawia się potężnej drożyzny w sklepach. Klienci w strachu masowo wykupują towar z półek, co paradoksalnie prowadzi do jeszcze szybszego wzrostu cen.