W ostatnich kwartałach popyt znacząco wyprzedził podaż mieszkań, w efekcie oferta lokali deweloperskich stale maleje - wynika z opublikowanego dzisiaj raportu.
Ceny lokali mieszkalnych w drugim kwartale tego roku wzrosły o 8,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu przed rokiem, a w porównaniu ze średnią ceną dla 2015 r. były wyższe o 45,5 proc. - poinformował we wtorek Główny Urząd Statystyczny.
Jeśli transakcja dojdzie do skutku będzie jedną z największych tego typu w tym mieście, co daje nadzieję kulejącemu przez pandemię koronawirusa rynkowi nieruchomości.
Wywołany pandemią boom mieszkaniowy trwa. W czerwcu 2021 roku został zanotowany wzrost cen nieruchomości średnio o 9,2 proc. w 55 krajach i regionach w ujęciu rok do roku.
Niemal zerowe stopy procentowe i odpływ gotówki z lokat bankowych - to jedne z przyczyn, które powodują rekordowe ceny mieszkań. Jak podaje "Rzeczpospolita", ta sytuacja nieprędko się zmieni.
Polacy przewidują, że najbliższe miesiące przyniosą znaczny wzrost cen zakupu lub wynajmu nieruchomości. 17 proc. planujących zakup chce kupić nieruchomość w celach inwestycyjnych.
W 2020 r. cena budowy 1 mkw. powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego oddanego do użytku zwiększyła się o 9,6 proc. I niestety, istnieje ogromny potencjał dla dalszych podwyżek. Swój kamyk dołoży Polski Ład.
W I kwartale 70 proc. mieszkań w największych miastach zostało zakupionych za gotówkę. To oznacza, że na ten cel zamożni Polacy w I kwartale wydali 5,9 mld zł.
W I kwartale 2021 r. porównaniu z analogicznym okresem 2020 r. ceny lokali mieszkalnych wzrosły o 7,2 proc. Na rynku pierwotnym ten wzrost wyniósł 6,5 proc., a na wtórnym o 7,8 proc.
Po rekordowym 2025 roku, w którym muzeum Prado w Madrycie odwiedziło 3,5 miliona osób, dyrektor placówki Miguel Falomir stwierdził, że muzeum „nie potrzebuje ani jednego zwiedzającego więcej”.
Z badania PayPo wynika, że Polacy podchodzą do wydatków wielkanocnych ostrożnie: 31% planuje budżet 251–500 zł, a 60% nie zamierza wydawać więcej niż rok temu.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że wiele osób obawia się potężnej drożyzny w sklepach. Klienci w strachu masowo wykupują towar z półek, co paradoksalnie prowadzi do jeszcze szybszego wzrostu cen.