Branża gastronomiczna i hotelarska w Trójmieście ma ogromny problem ze znalezieniem pracowników na wakacje - informuje "Gazeta Wyborcza".
Przedsiębiorcy, z którymi rozmawiał dziennik, twierdzą, że młodzi wolą wyjechać do pracy sezonowej w Niemczech czy Hiszpanii, niż zostać w kraju.
Przedsiębiorcy w Trójmieście oferują coraz więcej profitów, by przyciągnąć pracowników sezonowych. Rąk do pracy brakuje m.in. w hotelarstwie i gastronomii (od restauracji po budki z lodami). Niektóre hotele np. proponują pokojówkom darmowe zakwaterowanie i wyżywienie. Efekty są jednak niewielkie.
- Chętnych brakuje - mówi "GW" menedżer jednego z pomorskich hoteli. - Stopa bezrobocia wynosi u nas 5 proc., co oznacza, że praktycznie go nie ma. Mamy rynek pracownika, pracodawca jest na straconej pozycji - komentuje.
Jak twierdzi rozmówca "Wyborczej", młodzi wolą "wyjechać na parę miesięcy do Niemiec czy Hiszpanii i tam, w hotelarstwie albo na winobraniu, zarobić dużo więcej". - Z tego, co wiem, na Zachodzie też brakuje przecież rąk do pracy sezonowej - dodaje.