Od 24 lutego funkcjonariusze Straży Granicznej odprawili w przejściach granicznych na kierunku z Ukrainy do Polski 4,265 mln osób - poinformowała w czwartek Straż Graniczna.
Pierwsze ukończone odcinki bariery na granicy polsko-białoruskiej zostały odebrane; trwają odbiory pozostałych - poinformowała w niedzielę Straż Graniczna.
Od początku wojny funkcjonariusze SG odprawili na przejściach granicznych z Ukrainy do Polski 3,859 mln osób - poinformowała w poniedziałek Straż Graniczna. Ostatniej doby do naszego kraju z Ukrainy przyjechało 20, 8 tys. osób.
Od początku wojny funkcjonariusze SG odprawili w przejściach granicznych z Ukrainy do Polski 3,592 mln osób - poinformowała Straż Graniczna. Ostatniej doby do naszego kraju z Ukrainy przyjechało 21 tys. osób.
Sytuacja na granicy polsko-białoruskie cały czas pozostaje napięta. We wtorek 3 maja patrole Straży Granicznej zostały obrzucone kamieniami i gałęziami przez służby białoruskie.
Blisko 6 tys. osób wjechało w poniedziałek do Polski z Ukrainy przez przejścia graniczne w województwie lubelskim, podczas gdy na Ukrainę wyjechało ok. 5,1 tys. osób. Podróżni na wszystkich polsko-ukraińskich przejściach odprawiani są na bieżąco.
Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, tj. od 24 lutego br., granicę polsko-ukraińską przekroczyło dotychczas 2,9 mln osób, poinformowała Straż Graniczna.
Na podkarpackich przejściach granicznych okres świąteczny minął spokojnie. Sobota i niedziela były pierwszymi dniami od początku wojny w Ukrainie, kiedy więcej osób wyjechało z Polski niż dotarło do naszego kraju.
Po rekordowym 2025 roku, w którym muzeum Prado w Madrycie odwiedziło 3,5 miliona osób, dyrektor placówki Miguel Falomir stwierdził, że muzeum „nie potrzebuje ani jednego zwiedzającego więcej”.
Z badania PayPo wynika, że Polacy podchodzą do wydatków wielkanocnych ostrożnie: 31% planuje budżet 251–500 zł, a 60% nie zamierza wydawać więcej niż rok temu.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że wiele osób obawia się potężnej drożyzny w sklepach. Klienci w strachu masowo wykupują towar z półek, co paradoksalnie prowadzi do jeszcze szybszego wzrostu cen.