Jak wynika z informacji przekazanej przez Główny Urząd Statystyczny, liczba ludności Polski na koniec 2023 roku spadła o 130 tys. rdr, do 37,637 mln osób.
Nadchodzące miesiące przyniosą wzrost inflacji w okolice 3 proc. – wskazał w poniedziałkowym komentarzu do danych GUS ekonomista Polskiego Instytutu Ekonomicznego Jakub Rybacki.
Średnie wynagrodzenie w Polsce przez rok osiągnęło w aż dwucyfrowy wzrost. Główny Urząd Statystyczny pokazał dane za styczeń i możemy mówić o prawdziwym rekordzie. Pytanie tylko, czy faktycznie czujemy, że zarabiamy tak dużo...
Inflacja w styczniu 2024 roku wyniosła 3,9 procent, licząc rok do roku - wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 0,4 procent.
GUS szacuje, że w 2023 roku urodziło się w Polsce 272 tys. dzieci. Dla porównania — jeszcze kilka lat temu ta liczba wynosiła ponad 400 tys. Okazuje się jednak, że skala spadku jest jeszcze większa.
Z danych GUS wynika, że przeciętne wynagrodzenia wahają się od 6315,54 zł brutto w Kielcach do 9904,14 zł brutto w Gdańsku. 3588,60 zł - tyle wynosi różnica między najwyższą i najniższą średnią.
Najdotkliwiej drożały napoje, najmocniej taniało zaś masło – GUS podał dane o zmianach cen produktów spożywczych w ciągu całego 2023 r. W grudniu znacznie mniej niż przed rokiem – o 7,1 proc. – płaciliśmy chociażby za mięso drobiowe, ale więcej – o 6,2 proc. – np. za makarony.
Aglomeracja Warszawska może pochwalić się wyższym PKB do wielu państw. Na liście krajów o niższym PKB znajduje się Słowacja, Wenezuela, Białoruś czy Kenia.
Po rekordowym 2025 roku, w którym muzeum Prado w Madrycie odwiedziło 3,5 miliona osób, dyrektor placówki Miguel Falomir stwierdził, że muzeum „nie potrzebuje ani jednego zwiedzającego więcej”.
Z badania PayPo wynika, że Polacy podchodzą do wydatków wielkanocnych ostrożnie: 31% planuje budżet 251–500 zł, a 60% nie zamierza wydawać więcej niż rok temu.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że wiele osób obawia się potężnej drożyzny w sklepach. Klienci w strachu masowo wykupują towar z półek, co paradoksalnie prowadzi do jeszcze szybszego wzrostu cen.