– Kiedyś ktoś przyniósł belgijskie czekoladki, innym razem jedzenie dla psa. Standardem są przetwory, kasze czy pieczywo. To pokazuje, że stajemy się bardziej wrażliwi i chcemy się dzielić, a nie wyrzucać, choć do ideału wciąż nam jeszcze daleko – mówi Karolina Hansen, jedna z założycielek Jadłodzielni. Co roku w Polsce marnuje się dziewięć milionów ton jedzenia.
Foodsharing przywędrował do nas z Niemiec. Za jego twórcę uważa się Raphaela Fellmera, który podróżował bez pieniędzy z Niderlandów do Meksyku. To, czego doświadczył podczas podróży sprawiło, że w jego głowie zakiełkowała myśl, aby po powrocie powołać społeczność, która lokalnie będzie wymieniać się jedzeniem. Pomysł zadziałał i okazał się na tyle trafiony, że sam Raphael od pięciu lat żyje w zasadzie bez pieniędzy.
Czytaj więcej: tvp.info