Idziemy na rekord. Tylko po co — pytają jedni. Nadpodaż uratują Chińczycy — dodają inni. Jest jednak kilka „ale”.
Od klęski nieurodzaju do klęski urodzaju. Pierwsza — jeszcze trwa, druga — się zbliża. Kończący się latem sezon miał być dla jabłek największą katastrofą od kilkudziesięciu lat z powodu ogromnych strat w sadach, wskutek mrozów i przymrozków.
Czytaj dalej: Puls Biznesu