Tym, co robi wrażenie w przypadku trzęsienia ziemi w Turcji, jest fakt, że było ono odczuwalne również w Polsce - powiedział sejsmolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej prof. Paweł Wiejacz.
Wyjaśnił, że był to ruch rzędu kilku minimetrów, który nie jest zauważalny dla człowieka. Ekspert wyjaśnił też, jak doszło do trzęsienia i czy można było zminimalizować straty wśród ludzi.
Profesor Paweł Wiejacz sesjmolog IMGW wyjaśnił na antenie Polsat News, że "zostaliśmy trochę zmyleni". - W przeszłości na tym terenie występowały równie duże zjawiska - dodał.
- W 1999 roku było duże trzęsienie ziemi w Turcji, na północy kraju. Po nim pojawiło się zagrożenie dla Stambułu, a cały wysiłek i cała uwaga zostały poświęcone właśnie temu rejonowi - stwierdził.