Kiedy w 1932 roku ukazały się "Narkotyki", wywołały - tradycyjnie już w przypadku tego autora - falę oburzenia, zniesmaczenia i niechęci. Doceniony dopiero wiele lat po śmierci Witkacy, przez jemu współczesnych uznawany był za szaleńca. Bo w istocie również i tak było. O wielkim geniuszu artysty zaczęto mówić dużo później.