Jeden sprzedaje maski przeciwpyłowe, drugi oczyszczacze powietrza, inny handluje tlenem w puszkach o zapachu mięty albo grejpfruta. Wszyscy chcą zarobić na brudnym powietrzu i mieć z tego czysty zysk.
„Ze względu na ogromną liczbę zamówień informujemy o możliwych opóźnieniach w dostawie przesyłek nawet do dwóch dni”. To pierwsza informacja jaką przeczytamy po wejściu na stronę firmy Dragon, krakowskiego sprzedawcy masek antysmogowych. Dzwonimy do przedstawiciela handlowego. – Wie pan, chętnie bym pogadał, ale jestem w trasie. Jadę po towar do Gdyni, bo już mamy pustki w magazynie – mówi Paweł Puchała.
Czytaj więcej: Wprost