Zamiast iść na imprezę – idą na działkę. Pielą, kopią, sieją i szczepią. No i plotkują, komu szpaki wyżarły wiśnie, a kto pryskał „randapem”. Ale głównie przychodzą na działkę, by „wyluzować”.
I są coraz młodsi – za działkowanie w środku miasta biorą się 30-latkowie. – To jest romantyczna wizja świata, bliskości natury, poligon na którym można się nauczyć nieprzydatnych umiejętności.
Czytaj dalej: Newsweek