Państwo nie przyjrzało się jednostkowym historiom, wrzuciło do jednego wora tych, którzy zostali po 1990 roku pozytywnie zweryfikowani i tych, którzy do tej weryfikacji nie przystąpili, albo jej nie przeszli. Cała masa sekretarek, studentów szkół milicyjnych czy lekarzy MSW została niezasłużenie naznaczona stygmatem oprawcy. Niektórzy nie potrafili tego znieść.
Piotr był przy śmierci ojca. Widział jak otwiera drzwi, odbiera od listonosza polecony. Potem patrzy na pieczątkę wskazującą nadawcę: ZER MSW. Upada. Czas między dzwonkiem do drzwi, a stwierdzeniem śmierci przez lekarza pogotowia ratunkowego to 27 minut.
Czytaj dalej: Newsweek