Ceny ropy naftowej i oleju napędowego poszybowały, choć dosyć szybko zaczęły maleć. Rynek reaguje na napięcia wokół Iranu i cieśniny Ormuz - w której utknęły tankowce przewożące surowce, ale na razie w Polsce hurtowe ceny paliw zmieniają się minimalnie.
Ropa naftowa w pierwszych minutach po wznowieniu handlu po weekendowej przerwie podrożała aż o 13 proc., co było największym skokiem jej ceny od czterech lat i reakcji na napaść Rosji na Ukrainę.
W kolejnych minutach jednak notowania zaczęły spadać i w tej chwili baryłka ropy Brent jest droższa niż przed weekendem „tylko” o 7,5 proc. – kosztuje 78 dolarów.