Po nocnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w sieci od razu pojawiła się fala fałszywych doniesień. Rząd ostrzega przed dezinformacją i apeluje o korzystanie wyłącznie z oficjalnych źródeł wiadomości.
"Od rana powielają się te same komunikaty. Po pierwsze, że to ukraińska prowokacja. Po drugie, że jest ona związana z tym, że Polska odmówiła wysłania swoich żołnierzy do Ukrainy.
To nielogiczne powiązanie" – mówi INNPoland Anna Mierzyńska, analityczka mediów społecznościowych specjalizująca się w tematyce rosyjskiej dezinformacji w Polsce.