Ponownie przewija się temat schronów dla ludności w razie niebezpieczeństwa. W Lublinie tylko 4 procent ludności znalazłoby schronienie. W teorii, bo w praktyce sytuacja wygląda znacznie gorzej.
W Lublinie znajduje się 10 schronów, które pomieścić mogą 2985 osób. Lublin dysponuje także 90 miejscami ukrycia dla ludności, w których doraźnie schronienie znalazłoby 10673 mieszkańców. Łącznie więc, schronienie w razie niebezpieczeństwa znalazłoby niecałe 14 tysięcy osób. Jest to 4 procent populacji miasta.
Tym razem temat ten podniósł miejski radny z Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Gontarz. W odpowiedzi na jego interpelację złożoną na pierwszej sesji rady miasta ratusz powyższe dane potwierdził, a właściwie pokazał, że rzeczywista sytuacja jest jeszcze gorsza.
— W większości przypadków obecny stan techniczny budowli ochronnych przekreśla podstawowe wymogi ochronne i nie rokuje ich uzyskania w drodze modernizacji z uwagi na zbyt wysokie koszty takiego przedsięwzięcia — czytamy w odpowiedzi sekretarza miasta Lublin Andrzeja Wojewódzkiego na interpelację radnego.