Przed wyborami samorządowymi branża taxi naciska na lokalne władze - domaga się podniesienia stawek za przejazd. Kierowcy idą również na wojnę z aplikacjami przewozowymi.
Jak informuje wtorkowa "Rzeczpospolita", w środę 27 marca 2024 r. w Warszawie dojdzie do protestu taksówkarzy - zablokują ruch w centrum, chodząc po przejściach dla pieszych w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki. Kierowcy zrzeszeni w tradycyjnych korporacjach chcą pokazać lokalnym władzom, jak bardzo są niezadowoleni z faktu, że Rada Miasta odrzuciła uchwałę, dzięki której stawki opłat za przejazd mogły wzrosnąć czy - jak mówią sami taksówkarze - mogły zostać urealnione.
A ustalany przez samorząd górny limit taryfowy (stawka maksymalna za przejechany kilometr) nie był zmieniany od 22 lat.
Tradycyjni taksówkarze twierdzą, iż konkurencja z przewozami przez aplikację jest nierówna, bo firmy takie jak Uber czy FreeNow korzystają z tzw. dynamicznych cenników i w praktyce w godzinach szczytu zarabiają więcej, niż taksówkarze mogą wyjeździć w ramach limitu. Efekt? Platformy przewozowe rosną w siłę, a kolejne tradycyjne korporacje znikają z rynku.