Według dyplomatów z Rady Bezpieczeństwa napięcia między Rosją a Zachodem w związku z wojną na Ukrainie podkopują sprawczość ONZ w Afryce i na Bliskim Wschodzie. ONZ nie umiała zareagować na wybuchy przemocy w Sudanie, Górskim Karabachu ani na zamach stanu w Nigrze.
We wrześniu Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres ostrzegł, że globalnemu systemowi zarządzania grozi „wielkie pęknięcie”.
"Powszechny pesymizm, co do przyszłości ONZ, idzie w parze z utratą zaufania do całej organizacji. Sceptycyzm co do skuteczności instytucji zaprojektowanej tak, by odzwierciedlała XX-wieczne stosunki władzy i zajmowała się problemami powojennymi, nie jest niczym nowym, jednak w ciągu minionego roku ONZ wydawała się bardziej pozbawiona steru niż kiedykolwiek" - uważa autor artykułu w "FA", Richard Gowan z Międzynarodowej Grupy Kryzysowej.
Jego zdaniem "Rosja coraz częściej odgrywa rolę szkodnika w ONZ", np. kiedy w czerwcu współpracowała z rządem Mali, by zmusić siły pokojowe ONZ do wycofania się z terytorium tego kraju i wprowadzić tam Grupę Wagnera, a w lipcu zawetowała przedłużenie mandatu Rady Bezpieczeństwa dla agencji pomocowych ONZ w kontrolowanych przez rebeliantów rejonach północno-zachodniej Syrii.