Akcesja Szwecji do NATO nie tylko wypełnia geograficzną szczelinę w NATO, ale też wnosi największą flotę na Bałtyku - mówi PAP Elisabeth Braw, szwedzka ekspertka think tanku American Enterprise Institute.
Jak zaznaczyła, za przełomem w sprawie stały intensywne zakulisowe zabiegi USA.
Jeśli prezydent Turcji Recep Erdogan dotrzyma słowa danego podczas szczytu NATO w Wilnie, jesienią Szwecja stanie się 32. członkiem Sojuszu. Według Elisabeth Braw, pochodzącej ze Szwecji analityczki waszyngtońskiego ośrodka AEI, będzie to więcej niż symboliczne zwycięstwo dla NATO.
"Oczywiście, przyjęcie Szwecji wypełnia geograficzną lukę, ale przede wszystkim wnosi do Sojuszu bardzo profesjonalne siły zbrojne, które już są bardzo dobrze zintegrowane z Sojuszem, znacznie bardziej niż wielu innych członków. Co prawda nie są tak duże, jak kiedyś, ale wciąż bardzo sprawne. Szwecja ma też fantastyczną marynarkę wojenną, największą na Bałtyku i silne siły powietrzne" - wymienia Braw. Jak dodaje, marynarka Szwecji, posiadająca m.in. 5 okrętów podwodnych, będzie jej największym atutem, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo basenu Morza Bałtyckiego.