Świat
Mołdawia wycofuje się z rosyjskiej organizacji

Republika Mołdawii rozpoczęła procedurę opuszczenia Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP), organizacji polityczno-gospodarczo-wojskowej rozwijanej z inicjatywy Federacji Rosyjskiej od początku dekady lat 90.  

Poinformował o tym w poniedziałek cytowany przez kiszyniowskie media przewodniczący mołdawskiego parlamentu Igor Grosu.

Wyjaśnił, że jako szef jednoizbowego parlamentu Mołdawii zalecił prawnikom przygotowanie dokumentów służących wycofaniu Kiszyniowa z porozumienia o członkostwie w WNP. Dodał, że decyzję tą poprzedziły konsultacje z politykami na najwyższym szczeblu państwowym oraz z narodem.

Konsultacjom społecznym, jak dodał, towarzyszyły rozmowy z posłami rządzącej krajem Partii Akcji i Solidarności (PAS) oraz z prezydent kraju Maią Sandu.

Czytaj dalej:
Powiązane publikacje
Jaki stosunek do Ukrainy mają Polacy? Ogólnopolska Grupa Badawcza opublikowała wyniki najnowszego sondażu.
Papież, kardynałowie, ale także Światowa Rada Kościołów i liderzy wielu wyznań chrześcijańskich jednym głosem apelują do chrześcijan o sprzeciw wobec polityki USA.
Rosja od dekad dąży do podważenia NATO. Teraz, gdy Trump dąży do przejęcia kontroli nad Grenlandią, Moskwa wiwatuje z boku.
Rada Pokoju, nowa instytucja, na której czele stoi prezydent USA Donald Trump zaczyna przybierać konkretną formę. Do Rady miało zostać zaproszonych ponad 60 przywódców.
Liderzy Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Danii opublikowali wspólne oświadczenie ws. Grenlandii.
Mimo intensywnej retoryki politycznej, ostrzegającej przed "niemiecką hegemonią" i zagrożeniem dla polskiej suwerenności, większość Polaków zachowuje dystans do tych obaw.
Amerykańscy ambasadorzy i inni wysocy rangą urzędnicy będący szefami placówek w 29 krajach na pięciu kontynentach stracili w ostatnim czasie swoje posady.
Bez Kijowa nie można zawrzeć tego porozumienia - powiedział w niedzielę szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, odnosząc się do amerykańskiego planu pokojowego dla Ukrainy.
Rosyjska propaganda uznała Wielką Brytanię za głównego przeciwnika Kremla - opisuje brytyjski "The Guardian". Zdaniem dziennika wcześniej ta rola była zarezerwowana dla Stanów Zjednoczonych.