"Każdego dnia Ukraińcy muszą zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście mogą liczyć na wolną i demokratyczną Europę" - pisze w piątek premier RP Mateusz Morawiecki.
Wojna na Ukrainie "miała trwać kilka dni. Kiedy 24 lutego wojska rosyjskie wkroczyły na Ukrainę, mało kto wierzył, że uda się je powstrzymać. Gdyby Kijów upadł lub Ukraina przegrała wojnę, nikt nie miałby prawa mieć o to pretensji. Zaatakowało przecież imperium, które przez kilka wieków współkształtowało porządek świata" - zauważa premier Mateusz Morawiecki w swoim tekście.
Kiedy Henry Kissinger powiedział niedawno w Davos, że "Ukraina powinna oddać część swojego terytorium Rosji, a Europa powinna szukać porozumienia z Rosją, miałem uczucie déjà vu" - podkreśla polski premier. "Wielki realista polityki amerykańskiej powtarzał dokładnie te tezy, które Polacy słyszeli w latach 70. i 80. Również w tamtych czasach wielu polityków uważało, że Związek Radziecki to system prawomocny. Nawet jeśli nazywano go +imperium zła+, byli tacy, którzy dla równowagi sił uważali, że jego istnienie jest konieczne".