Salvatore Garau sprzedał na aukcji niewidzialną rzeźbę. Dzieło, które nie istnieje, a raczej – jak twierdzi artysta – jest „niematerialną” próżnią, kosztowało nabywcę 15 tys. euro.
67-letni Garau nazwał swoją niesiniejącą rzeźbę „Io Sono”, co znaczy po włosku „Jestem”. Przy zakupie dzieła jedynym namacalnym przedmiotem, który otrzymuje nabywca, jest certyfikat autentyczności opieczętowany i podpisany przez artystę.
Jak informuje portal Newsweek.com, początkowo cena rzeźby oscylowała w granicach 6-9 tys. euro. Po złożeniu kilku ofert podniesioną ją jednak do 15 tys. euro (blisko 67 tys. zł).
Garau przekonuje, że wbrew pojawiającym się zarzutom, jego dzieło nie jest „niczym”, lecz „próżnią”. Broniąc swojej koncepcji odniósł się nawet do… fizyki. – Próżnia to nic innego jak przestrzeń pełna energii, a nawet jeśli ją opróżnimy i nic nie pozostanie, zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, to „nic” ma wagę. Dlatego ma energię, która jest zagęszczana i przekształcana w cząstki, czyli w nas – powiedział autor.