Szefowie dyplomacji pięciu państw, których obywatele zginęli w katastrofie ukraińskiego samolotu w Iranie, doszli dziś do porozumienia ws. ramowej współpracy z irańskimi władzami. Będą domagać się odszkodowania dla rodzin ofiar
Iran przyznał w sobotę rano, że jego siły zbrojne "nieintencjonalnie" zestrzeliły ukraiński samolot pasażerski w rezultacie "ludzkiego błędu".
NATO z ostrożnością odnosi się do apelu Donalda Trumpa o większe zaangażowanie na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA zaapelował o nie w wystąpieniu wygłoszonym kilkanaście godzin po irańskim ataku na bazy USA w Iraku. "To sprawa bardzo skomplikowana" - tak sprawę skomentował w rozmowie z korespondentką RMF FM Katarzyną Szymańską-Borginon jeden z dyplomatów Sojuszu.
Boeing 737 należący do ukraińskich linii lotniczych rozbił się po starcie z lotniska w Teheranie. Na pokładzie było 167 pasażerów i 9 członków załogi - najprawdopodobniej nikt nie przeżył katastrofy.
W 1944 r. rząd Nowej Zelandii zaprosił ponad 700 polskich dzieci i ich 102 opiekunów. Były to w większości sieroty pochodzące z polskich rodzin zesłanych na nieludzką ziemię ZSRS, a następnie ewakuowanych do Iranu w roku 1942. 75 lat temu przybyły na daleką, nieznaną im zieloną wyspę.