15 marca 1948 r. Rejonowy Sąd Wojskowy w Warszawie skazał na śmierć rotmistrza Witolda Pileckiego, oficera Armii Krajowej. Wyrok zapadł w siedzibie ministerstwa bezpieczeństwa publicznego. – Ten człowiek miał zginąć – mówi prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej.
Na wzgórzu w Gibach, gdzie stoją dębowe krzyże symbolizujące ofiary obławy augustowskiej, odbyły się dziś uroczystości 72. rocznicy tej największej zbrodni dokonanej na Polakach po II wojnie światowej. Obława nazywana jest także małym Katyniem.
Polacy nigdy nie zrezygnowali z walki o niepodległość; teraz nie zrezygnujemy z odbudowy kraju, przemysłu i gospodarki, bo to droga do dobrobytu – mówił w niedzielę Antoni Macierewicz, szef MON i jeden z założycieli Komitetu Obrony Robotników, podczas obchodów 41. rocznicy Czerwca'76 w warszawskim Ursusie.
69 lat temu, 25 maja 1948 r., władze komunistyczne wykonały wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim, oficerze ZWZ-AK, który w 1940 r. dobrowolnie poddał się wywózce do Auschwitz, aby zdobyć informacje o obozie. W 1947 r. został aresztowany przez UB; torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji, skazany został na karę śmierci.
27 marca 1945 r. do willi w podwarszawskim Pruszkowie przybywają przywódcy Polski Podziemnej: ostatni komendant AK – gen. Leopold Okulicki, Delegat Rządu RP na Kraj – Stanisław Jankowski oraz szef RJN – Kazimierz Pużak. Zaproszenie, podpisane przez pułkownika Pimienowa wystosował gen. Iwanow. W rzeczywistości pod nazwiskiem Iwanowa ukrywał się generał NKWD Iwan Sierow, odpowiedzialny m.in. za wywózkę tysięcy Polaków z wschodnich terenów RP w pierwszych latach okupacji i za zbrodnię katyńską.
Ludzkie szczątki odkryli archeolodzy przy ogrodzeniu wojskowej części cmentarza Rakowickiego w Krakowie. Fundacja Niezłomni, która prowadzi badania, przypuszcza, że są to fragmenty kości żołnierzy antykomunistycznego podziemia.