Pieniądze, ponad milion złotych, pochodzą z budżetu Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
– Obecnie prawie całe wsparcie humanitarne kierowana jest na linię frontu. Tymczasem całkiem niedaleko, w strefie przyfrontowej, żyją ludzie dotknięci wojną i pozbawieni jakiejkolwiek pomocy – mówi Wojciech Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, w wypowiedzi dla portalu onet.pl.
Dlatego, polskie fundacje zdecydowały, że ich projekt pomocowy będzie realizowany w powiecie charkowskim, we wschodniej części Ukrainy. Tereny te na północy graniczą z Rosją, od wschodu z samozwańczą Ludową Republiką Ługańską a od południowego wschodu również z samozwańczą Ludową Republiką Doniecką.
Dwa lata temu wojna wdarła się też do obwodu charkowskiego. Ukraińskiej armii udało się jednak odeprzeć separatystów i odzyskać utracone terytorium. Dziś jest to strefa przyfrontowa. Choć w wielu miejscach na wschodzie obwodu charkowskiego cały czas słychać odgłosy wystrzałów, życie powoli wraca do normalności. Ludzie jednak boją się, że wojna do nich powróci. Póki trwa w pobliskim Donbasie i Ługańsku, nie chcą zaczynać nowych biznesów, przedsięwzięć, inwestycji.
– Jedyne, w co dziś warto inwestować to dzieci. One są naszą przyszłością, przyszłością Ukrainy – mówi Luba Mikołajewna, urzędniczka z Izjumu, miasta we wschodniej Ukrainie, w obwodzie charkowskim. Taką opinię jak ona powtarza tam wielu. Za słowami nie idą jednak czyny, bo wszędzie brakuje pieniędzy.
Szkoły, szczególnie te wiejskie, są biedne, niedoinwestowane i bardzo skromnie wyposażone. Wszystkie placówki wymagają pilnego remontu. Budynki powoli zaczynają się sypać. Potrzebna jest wymiana okien, drzwi a często też dachów. W wielu szkołach podczas deszczu woda zalewa klasy. Drewniane podłogi są pełne dziur. Meble pamiętają lata 60. czy 70. ubiegłego wieku. Uczniom i nauczycielom dokucza bark kanalizacji a czasem nawet prądu - pisze Edyta Żemła na portalu onet.pl.
W tym roku, po raz pierwszy od upadku Związku Radzieckiego pojawiła się szansa na poprawę tej dramatycznej sytuacji. W dziesięciu placówkach został lub niebawem zostanie przeprowadzony remont. Program wymiany okien i wyposażenia szkół w obwodzie charkowskim zainicjowało Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Fundacja Solidarności Międzynarodowej. Pieniądze pochodzą z budżetu polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Cały projekt to koszt sięgający miliona złotych, z czego remonty szkół pochłonęły ponad połowę tej sumy. Kolejne środki przeznaczono na doposażenie placówek. 50 tysięcy złotych trafi zaś na wsparcie ośrodka, w którym spędzają wakacje dzieci z Donbasu.
Wybór placówek, którym polskie fundacje udzieliły pomocy, nie był przypadkowy. Wytypowano te, które były w najgorszym stanie technicznym oraz te, do których chodzi najwięcej dzieci uchodźców wojennych.
Jedną z nich jest szkoła w Kamiennej. To mała wioska w powiecie izjumskim, kilkadziesiąt kilometrów do linii walk. Uczy się w niej ponad setka dzieci.
W szkole w miejscowości Studenok, leżącej jeszcze bliżej strefy walk, PCPM wymienił wszystkie 81 okien, przez co dzieci zimą nie będą marzły. Nauczyciele i rodzice dzieci byli bardzo wdzięczni za pomoc - pisze Edyta Żemła na portalu onet.pl.
Wymiana okien pozwoli nie tylko na ocieplenie szkół zimą, lecz również zmniejszy wydatki na ich ogrzanie o ponad dwadzieścia procent. A to też ważna korzyść, bo szkoły są biedne. Rząd w Kijowie zapewnia jedynie pieniądze na pensje dla nauczycieli.
Ze składek społecznych organizowane są wszystkie szkolne uroczystości m.in. rozpoczęcie roku. Ten moment, szczególnie na wschodzie kraju, to dla lokalnej społeczności ważny dzień, do tego stopnia, że walczące w Donbasie strony konfliktu, pierwszego września, zawiesiły działania.
Na ukraińską "linijkę", czyli inaugurację roku szkolnego przychodzą całe wsie. Rodzice dzieci, dziadkowie, lokalni urzędnicy i weterani wojny w Donbasie. Wszyscy w najlepszych, odświętnych, porządnie odprasowanych ubraniach, wypastowanych butach. Jest muzyka, kwiaty i ciasto.
– W tym roku ludzie przyszli świętować i zobaczyli nowe okna. Nie mogli uwierzyć – mówi Natalia Jakowlewa dyrektorka szkoły w Oskolu. – U nas nie było remontu, od kiedy pamiętam. Sami trochę łataliśmy dziury, ale na większe naprawy nie było pieniędzy. Straciliśmy nadzieję. A teraz odzyskaliśmy ją dzięki Polakom.
– Dziękuję Polakom z całego serca. Nigdy nie zapomnimy o tym, co zrobiliście dla naszych dzieci. Gdyście nie pomogli, pewnie jeszcze długo marzłyby zimą w klasach, po których hula wiatr, bo stare okna wypadały już przecież z framug – dyrektorka szkoły w Oskolu była szczerze wzruszona, jak zresztą cała lokalna społeczność - pisze Edyta Żemła na portalu onet.pl.
Polska od początku wojny w Donbasie niesie pomoc na Ukrainie. Zarówno organizacje pomocowe, jak i rząd przeznacza na ten cel miliony złotych. Formy pomocy są różne. W ubiegłym roku PCPM na przykład zrealizował program dostarczenia na front w Donbasie pakietów medycznych dla żołnierzy. Potem jednak polski rząd wycofał wszystkie krajowe organizacje ze strefy działań wojennych, uznając, że zrobiło się zbyt niebezpiecznie.
Bardzo aktywnie na Ukrainie działa też Fundacja Solidarności Międzynarodowej. Jednym z największych jej projektów jest Polsko-Kanadyjski Program Wsparcia Demokracji. Ma on na celu aktywizację lokalnych społeczności oraz wsparcie niezależnych mediów.
Źródło: Polskie Radio dla Zagranicy