Kalifornię ogarnęło aż sześć pożarów. Do tej pory śmierć poniosło pięć osób, ale wciąż wydłużają się listy zaginionych. Dramatyczna sytuacja wpłynęła na podjęcie ważnej decyzji przez ustępującego prezydenta Joe Bidena.
Pożar wybuchł początkowo w dzielnicy Los Angeles Pacific Palisades. Ogień przemieszczał się w błyskawicznym tempie, niszcząc budynki mieszkalne.
Do pożaru buszu przyczynił się silny wiatr, który nawiedził region, a także niska wilgotność powietrza. Według prognoz pogody, podmuchy mogą osiągać prędkość od około 90 km/h aż do 160 km/godz. w kilku częściach południowej Kalifornii.