W przypadku rosyjskiego ataku cała Europa może rozmieścić tylko 300 000 żołnierzy - podał "Financial Times".
Przez ostatnie dekady armie na kontynencie podlegały ciągłym redukcjom. To sprawia, że w przypadku konfliktu nie będą w stanie wystawić do walki odpowiednich sił. Jeden z ekspertów stwierdził, że należy "przekonać stronę rosyjską, iż na jej drodze stoi nie tylko polska armia".
Od momentu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę w całej Europie zaczęto zdawać sobie sprawę, że czasu pokoju na kontynencie dobiegły końca, a ewentualna konfrontacja z wojskami Federacji Rosyjskiej nie jest już fikcyjnym scenariuszem wojskowych strategów.
Ostatnie dekady, to dla państw NATO w Europie okres sukcesywnego rozpadu sił militarnej. Niewiele zmieniły sojusznicze ustalenia dotyczące finansowania armii na poziomie 2 proc. PKB przez poszczególne państwa. Kolejne stolice zaczęły podchodzić do sprawy poważnie dopiero, po wkroczeniu rosyjskich żołnierzy na ukraińską ziemię.