Alaksandr Kulinicz zmarł we wtorek w białoruskim areszcie śledczym. Podpułkownik rezerwy armii białoruskiej został zatrzymany 29 lutego i osadzony w Brześciu, przy granicy z Polską. Zarzucono mu "obrazę" Alaksandra Łukaszenki.
Zdaniem władz, przyczyną śmierci była choroba niedokrwienna serca.
"Obraza" białoruskiego dyktatora to niejedyny zarzut, z jakim mierzył się Alaksandr Kulinicz - 52-letni były wojskowy. Ścigano go także za występowanie przeciwko zaangażowaniu Białorusi w rosyjską inwazję na Ukrainie oraz za wspieranie swoich rodaków walczących po stronie Kijowa. W ostatnich latach Kulinicz pracował jako prywatny przedsiębiorca.
Radio Swoboda podało, że jego proces miał rozpocząć się 16 kwietnia.
O Kuliniczu napisało m.in. Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna". Organizacja poinformowała, że nie uwzględniła go w dotychczasowym spisie białoruskich więźniów politycznych, bo nie wiedziała o jego zatrzymaniu.