Dowcipniś zapłacił 1000 złotych mandatu i nie wsiadł do samolotu. – Żart powinien być śmieszny – mówią policjanci.
We wtorek podczas odprawy na warszawskim lotnisku Chopina jeden z pasażerów wybierających się do Londynu pozwolił sobie na żart, który obsłudze portu nie wydał się śmieszny, tylko groźny. Mężczyzna nadając bagaż zapytał bowiem pracownika lotniska: „A co, jak w bagażu będzie bomba?”.
Czytaj więcej: tvp.info