Pierwszy raz od zaostrzenia kar mniej osób zginęło w wypadkach. Eksperci: wysokie mandaty i ceny paliw skłoniły do wolniejszej jazdy.
Jest nadzieja na przełamanie rodzimej plagi, czyli wysokiej śmiertelności w wypadkach na polskich drogach, która od lat nas stawia w europejskiej czołówce. W tym roku jest lepiej – życie straciły 1253 osoby – to o 173 mniej niż w tym samym okresie roku ubiegłego – wskazują dane policji, które poznała „Rzeczpospolita”. Kierowcy zdjęli nogę z gazu nie tylko z powodu drakońskich mandatów.
– Sądzę, że jest to spowodowane również mniejszym natężeniem ruchu w niektórych regionach i wolniejszą jazdą ze względu na wzrost cen paliw. Każdy, kto jeździ, kalkuluje – uważa Andrzej Łukasik, prezes Polskiego Towarzystwa Kierowców.
Nowe stawki mandatów obowiązują od początku roku, za najpoważniejsze wykroczenia można załapać się na wydatek mocno odczuwalny dla kieszeni. Ale dotąd nie było przez to bezpieczniej – liczba wypadków i zabitych rosła. Teraz, po ośmiu miesiącach, nastąpił zwrot. Wypadków było co prawda tylko o 20 mniej (łącznie 14 504), ale za to znacząco, bo o 12 proc., spadła liczba zabitych.