Według serwisu stworzonego przez Rosjan, te wakacje warto spędzić w Białorusi, Serbii, Słowacji, Afganistanie czy Syrii. W Polsce – w żadnym razie.
Dokąd Rosjanie mogą pojechać na urlop bez narażania się na docinki czy pytania o agresję na Ukrainę?
Aleksandr Donskoj, rosyjski oligarcha i polityk, niegdyś burmistrz Archangielska i człowiek z barwną przeszłością, po inwazji Rosji na Ukrainę, bardzo się uaktywnił. Kilka tygodni temu zapowiedział produkcję patriotycznej „Rosyjskiej coli”, która miałaby zastąpić Coca Colę i która nie będzie się nadawać do picia jej z whisky, za to świetnie będzie harmonizować z rosyjską wódką.
Ponieważ sezon wakacyjny w pełni, Donskoj postanowił przygotować dla rosyjskich turystów i podróżnych praktyczny przewodnik pozwalający zorientować się, w których krajach świata mogą Rosjan spotkać nieprzyjemności, a w których są oni nadal mile widziani jako goście i jako turyści.
Projekt firmowany przez Donskoja nazywa się Lokalizator rusofobów i nazwa pozwala się zorientować, do czego służy to narzędzie. To przewodnik prezentujący poziom rusofobii w krajach na całym świecie. Takie „lokalizator” ma pomóc Rosjanom zorientować się, w których krajach najbardziej nie lubią Rosjan, a gdzie obywatele Federacji Rosyjskiej mogą czuć się komfortowo.
Co wynika z „Lokalizatora rusofobów”? Przewodnik przygotowany przez Aleksandra Donskoja dzieli świat na kraje „przyjazne” i „nieprzyjazne”. W tej drugiej kategorii przewodzi, rzecz jasna, Ukraina. Tam, według „Lokalizatora”, do Rosjan dobrze odnosi się jedynie 3 procent społeczeństwa. Drugie miejsce zajmuje Polska – według serwisu stworzonego przez Donskoja jedynie 8 procent Polaków myśli pozytywnie o Rosjanach.
Trzecie miejsce zajmują Stany Zjednoczone, dalej są Wielka Brytania, Izrael, Łotwa, Litwa, Czechy, Niemcy czy Japonia. W zestawieniu krajów nieprzyjaznych ostatnie miejsce zajmuje Lichtenstein, tam negatywnie do Rosjan odnosi się 2 procent społeczeństwa, a 1 procent – pozytywnie. Reszta nie ma zdania.