- Około 30 proc. wszystkich uchodźców z Ukrainy wstępnie deklaruje chęć pozostania w Polsce na najbliższe trzy lata. Niektórzy po prostu nie mają dokąd wracać - mówi w rozmowie z Newseria Biznes Artem Zozulia, prezes Fundacji Ukraina.
Jak podkreśla, organizacje pozarządowe nie są w stanie dalej same dźwigać organizacyjnego i finansowego ciężaru, jaki wiąże się z pomocą ukraińskim uchodźcom. Potrzebne im są wsparcie i długofalowe plany działań pomocowych, m.in. w zakresie integracji w Polsce, rozpoczęciu pracy zarobkowej czy znalezieniu pomocy psychologicznej. Nieoceniony okazał się wkład ze strony biznesu. - Teraz wiadomo już, że przed nami jeszcze miesiące, jeśli nie lata tej nadzwyczajnej sytuacji. Dlatego musimy zacząć pomagać w innym trybie. Teraz jest czas na długofalowe działania systemowe - podkreśla Grzegorz Rudno-Rudziński, partner zarządzający Unity Group i ekspert ITCorner.
Z ostatnich danych Straży Granicznej wynika, że od 24 lutego br. – czyli od rosyjskiej napaści na Ukrainę i wybuchu wojny w tym kraju – do 17 maja br. granicę polsko-ukraińską przekroczyło już niemal 3,5 mln osób. Polska jest od początku głównym kierunkiem wojennego exodusu, a zdecydowana większość uchodźców - ze względu na bliskość -kulturową i geograficzną – zamierza w niej zostać.
– Potrzebujemy długofalowych rozwiązań w zakresie adaptacji uchodźców, edukacji i usamodzielniania. Są to m.in. kursy językowe, projekty edukacji dzieci czy działania integracyjne, żeby zapobiec konfliktom, a także sytuacjom, które mogą być tak samo trudne i niezrozumiałe dla Polaków jako grupy przyjmującej, jak i dla Ukraińców, np. ze względu na różnice kulturowe czy ogromny stres, z którym muszą się zmagać uchodźcy. Zapotrzebowanie na psychologów będzie ogromne jeszcze przez co najmniej kolejny rok, ale widzimy też rosnące problemy w zakresie edukacji czy zdrowia. Dlatego są potrzebne przemyślane, stabilne działania w długim horyzoncie czasowym, które będą skoordynowane, a jednocześnie wspierane finansowo - mówi Artem Zozulia.