Polskie społeczeństwo szybko się starzeje i to musi uderzyć w konstrukcję systemu emerytalnego.
Chwilowo uderza w wysokość emerytur, które na podstawie mechanizmu waloryzacji robią się coraz niższe w porównaniu z średnią płac w gospodarce.
A poziom emerytury to sprawa ważna dla coraz większej liczby ludzi w Polsce. Rekordowej liczby, bo emerytów jeszcze nigdy nie było tak wielu - wynika z najnowszego raportu GUS.
Na koniec 2020 r. emeryturę w Polsce pobierało aż 7 mln 89 tys. osób. To rekord. Jeszcze dwadzieścia lat wcześniej u schyłku ub. wieku emerytów było zaledwie 4 630 - podał GUS w opublikowanym we wtorek opracowaniu "Emerytury i renty w 2020 r."
Z danych GUS widać, że przywrócenie wieku emerytalnego do 60/65 od 2017 r. z wcześniejszych 67 lat, spowodowało już w 2018 r. skokowy wzrost liczby emerytów. Przybyło ich wtedy prawie 400 tys. To coraz ważniejsza grupa wyborców, podobnie jak jest to w Niemczech i do tego rosnąca z roku na rok.
A dane GUS wskazują, że sytuacja przeciętnego emeryta choć się poprawia, to dużo wolniej niż ludzi pracujących. Ci, którzy emeryturę pobierają z ZUS, otrzymywali w ub.r. średnio 56,4 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce (wyłączając z wynagrodzenia składki na ubezpieczenie społeczne). To podobna relacja jak w 2019 r., ale wykres wieloletni pokazuje, że sytuacja stale zmienia się na niekorzyść emerytów.