Organizatorzy imprez przekonują, że nie jest to próba zrekompensowania strat wynikających z zamrożenia branży na wiele miesięcy, ale skutek tego, że drożeją wszystkie usługi.
Nauczeni doświadczeniem ostatnich kilkunastu miesięcy, narzeczeni nie planują wesel z dwuletnim wyprzedzeniem, ale „polują” na krótsze terminy. Jako że do maja żadnych wesel w 2021 roku praktycznie nie było (a pod koniec zeszłego roku również objęte były daleko idącymi rygorami), obecnie branża weselna ma co robić. Odbywa się tak dużo imprez, że wesela w piątek nie są już niczym nietypowym. Zdarzają się również wesela już w czwartek.
Za imprezę młodzi muszą zapłacić o 10-15 proc. więcej niż rok wcześniej. Organizatorzy przekonują, że podwyżką cen domy weselne czy firmy cateringowe nie próbują rekompensować sobie dotychczasowych, lecz jest ona wynikiem tego, że w górę idą koszty pracy, energii, podatki na pewne produkty.