Polska i świat
Polacy kupują podróbki i są w unijnej czołówce

Aż 7 proc. towarów importowanych do UE to imitacje innych marek. Mniej lub bardziej świadomie kupuje je co dziesiąty Polak. Skala problemu jest poważna - pisze "Rzeczpospolita".

Jak czytamy, według szacunków rynek podrabianych towarów wart jest 121 mld euro. "Z najnowszych danych wynika, że ok. 7 proc. importowanych na teren Wspólnoty towarów to właśnie podróbki. W naszym kraju to szczególny problem: w Danii czy Szwecji takie produkty kupuje 2–3 proc. osób, średnia w Europie to 9 proc., tymczasem w Polsce – aż 10 proc." - podaje dziennik.

Jakub Słupski, adwokat z Patpol Legal, zwraca uwagę, że choć Polacy wypadają lepiej niż Bułgarzy (19 proc.), Rumuni (16 proc.) czy Węgrzy (15 proc), to skala problemu utrzymuje się na wysokim poziomie.

Czytaj dalej:
Powiązane publikacje
W  2025 r. liczba wykonanych kar śmierci wzrosła do najwyższego poziomu odnotowanego przez Amnesty International od 1981 r. W 17 krajach stracono 2 707 osób.
Polska umiera. To w naszym kraju w 2023 roku był największy spadek ludności w całej Unii Europejskiej.
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w Polsce zatrudnionych jest 1,1 mln cudzoziemców: to najnowsze dane na październik 2025 roku.
Z 3,5 mln aut sprzedanych w Polsce w ubiegłym roku, większość stanowiły pojazdy z silnikiem spalinowym odpowiadające za 54 proc. wszystkich transakcji - wynika z danych firmy CARFAX.
Akcji promocyjnych dotyczących sprzedaży jaj przed Wielkanocą jest o 4,6 proc. mniej w porównaniu do ubiegłego roku - wynika z raportu UCE Research i Hiper-Com Poland.
37 proc. korzysta zarówno z kanałów online, jak i offline, jeśli chodzi o zakupy — wynika z najnowszego raportu "Adyen Index: Retail Report 2025".
W ciągu dekady ilość odpadów komunalnych wytwarzanych przez przeciętnego Polaka wzrosła o ponad 40 proc. - informuje Polska Agencja Prasowa.
Z badania PayPo wynika, że Polacy podchodzą do wydatków wielkanocnych ostrożnie: 31% planuje budżet 251–500 zł, a 60% nie zamierza wydawać więcej niż rok temu.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że wiele osób obawia się potężnej drożyzny w sklepach. Klienci w strachu masowo wykupują towar z półek, co paradoksalnie prowadzi do jeszcze szybszego wzrostu cen.