Po 16 miesiącach od kradzieży klejnotów ze skarbca na zamku w Dreźnie policja poszukuje czterech kolejnych podejrzanych.
Jednak po skradzionej biżuterii z XVII i XVIII wieku nadal nie ma śladu. Podobno anonimowy mecenas sztuki zaoferował złodziejom 5 milionów euro, jeśli skarby sztuki zostaną zwrócone.
Marion Ackermann, dyrektor generalny Drezdeńskich Zbiorów Sztuki, nie traci nadziei na odzyskanie skarbów. "Myślę, że jest to kwestia czasu", powiedziała w wywiadzie dla "Dresdner Neuesten Nachrichten".
Ackermann wierzy, że skarbów z Zielonego Sklepienia z zamku w Dreźnie, w przeciwieństwie do skradzionej z muzeum Bodego w Berlinie 100-kilogramowej złotej monety "Wielki Liść Klonu", nie da się stopić. Diamenty można rozpoznać po ich indywidualnej strukturze - dlatego też trudno je sprzedać przestępcom. Ponadto sprawa przyciągnęła "ogromną uwagę na całym świecie" - mówi dyrektor i dodaje, że "niemały procent skradzionych dzieł sztuki wraca, czasami dopiero po dziesięcioleciach".